continue reading hover preload topbar hover preload widget hover preload

Olympic Casino / Góry

Categories: Bez kategorii  |   Comments(1)

O tym, że siedzibę firmy zmieniałem kilkukrotnie już pisałem. Ale o górach, które przenosiłem nie wspomniałem ani razu. I każdorazowo jest to nie lada wyzwanie. Z maszynami są pewne kłopoty (z racji gabarytów i niewdzięcznych kształtów) ale z owymi górami mam problemy natury logistycznej i dylematy jak to wszystko przewieźć nie tracąc przy tym zbyt dużo cennego czasu.

Rozdrabniam więc ten ogromny twór i pakując w nieskończone ilości worków (tych najbardziej pojemnych) znoszę dziesiątki razy. Zawsze zadaję sobie pytanie, czy warto zabierać to wszystko ze sobą? Czy nie można tego zostawić, uwolnić się od tego niczym Frodo od piekielnego pierścienia? Odpowiedź jest zawsze ta sama. To wszystko może mi się jeszcze przydać. Płaciłem za to duże pieniądze, ciężko na to pracowałem, aby teraz tak po prostu się tego pozbyć. Z drugiej strony musiałbym chyba zamawiać specjalny kontener, bo do tego ogólnodostępnego (dla pracowników biurowca) nie miałbym odwagi wrzucać choć połowy zasobów (zasypałbym go kompletnie).

Przyszedł jednak moment kluczowy, kiedy to zaczęło mi brakować miejsca. Kupiłem kilka nowych maszyn i nowe realia postawiły mnie pod ścianą. Decyzję podjąłem błyskawicznie (bo w każdej chwili mogłem się rozmyślić) i rozpocząłem akcję sprzątania (bez sentymentów). Wór za worem ustawiałem w blaszanym hangarze z kontenerami obawiając się wizyty administracji następnego dnia. Pięć worów, dziesięć i dwadzieścia a ja dalej tkwiłem po kolana w bagnie. Końca nie było widać i worków zaczęło brakować. A kiedy okazało się, że wszystko skończone poczułem lekki zawód. Pozbyłem się tej części, z którą byłem od zawsze, ścinków, które produkujemy każdego dnia (na potęgę).

_____________________________________________________________________________

Po raz kolejny szczęście się do nas uśmiechnęło. Zaproponowano mi udział w organizacji sesji we wrocławskim kasynie. Dużo dziewczyn, fotograf z górnej półki i możliwość komercyjnego wykorzystania materiału. Dziękuję całej ekipie zaangażowanej w ten projekt:)

Catwalk & BPM agency

Categories: Bez kategorii  |   Comments(1)

Imprezy na których braliśmy czynny udział, charytatywnie…

Zmiany ciąg dalszy

Categories: Bez kategorii  |   Comments(1)

Kolejne zmiany, nowe projekty i pracownicy, którzy przyczynili się do całkowitej reorganizacji firmy. Od tego czasu porzuciliśmy stare nawyki i pełni nadziei (który to już raz? ) rozpoczęliśmy nowy rozdział. Już na starcie podpisaliśmy korzystny dla nas kontrakt, który gwarantował częściowe wyjście z dołka. A  że w trakcie jego trwania zaszły nieoczekiwane zmiany, to  cóż, bywa… Poniżej hobby w kolejnej odsłonie

Wyższy poziom / Pierwszy kontrakt zagraniczny

Categories: Bez kategorii  |   Comments(1)

Byłem z psem na spacerze w lesie. Był to środek lata i piękna pogoda, aż tu nagle zadzwonił telefon (dobrze, że miałem go przy sobie, bo zwykle nie biorę bagażu). Pani Marta z Włoch dzwoniła, w sprawie współpracy i to takiej na poważnie. Przeszła od razu do konkretów, że chcieliby wyłączność na całą Europę i proponują trzydzieści tysięcy Euro rocznie. Czy była do dobra wiadomość? Lepszej być nie mogło, tym bardziej, że był to parszywy okres, w którym niewiele dobrego się działo.

Poprosiłem o przygotowanie kontraktu, który dostałem na e-mail. I był to pierwszy profesjonalny dokument jaki podpisywałem (liczył osiem całych stron!). Odesłałem go i miałem dostać podpisany wkrótce. Jakież męki przeżywałem czekając na niego a okres ten stale się wydłużał. Obiecywali wysłać, ale był jakiś problem, który to uniemożliwiał (a może to była gra na zwłokę, lub lenistwo? Nie wiem).

Ale w końcu dostałem, z pieczątką i podpisem na ostatniej stronie oraz parafką na wszystkich pozostałych.

Byłem uratowany. Obliczyłem, że po roku spłacę długi i zostanie mi jeszcze sporo pieniędzy na kolejne inwestycje. Przyszło pierwsze zamówienie i wzięliśmy się do pracy. Musieliśmy zwiększyć załogę, bo nie byliśmy przygotowani na tak duże zamówienia. Bałem się, że nie damy rady bo tu już w grę wchodziły kary za opóźnienia, ale nie było miejsca na takie rozmyślania. Jeśli mamy zacząć prosperować, to jest to być może ostatni dzwonek.

No i machina ruszyła, mieliśmy pełne ręce roboty a UPS tylko wywoził kolejne kartony z towarem. Zacząłem spłacać różne zaległości i w końcu mogłem odetchnąć. Nie byłem już tak przytłoczony z każdej strony. A dodatkowo widziałem światełko w tunelu, tak więc z nadzieją spoglądałem w przyszłość.

Jednak po kilku miesiącach tak udanej współpracy, zaczęło zgrzytać. Przestali zamawiać, chociaż widziałem, że mają duże braki naszego asortymentu i tym bardziej nie rozumiałem powodu milczenia.

Skończyliśmy szyć kolejną partię gorsetów a ja nie mogłem doprosić się o przelew. Obiecywali mi go każdego dnia, ale po upływie miesiąca (lub dłużej) zacząłem się domagać zapłaty bardziej zdecydowanie. Informowałem, że zgłoszę sprawę windykacji, gdyż obowiązuje nas kontrakt i ja nie mogę mieć przestoju, gdyż dla przedsiębiorców nie ma nic gorszego. A że byli moim jedynym klientem w Europie (wyłącznym), sprawa płatności była dla mnie kluczowa.

Dostałem krótką odpowiedź, że szef nie da się zastraszyć i zrywają umowę. Jak powiedziałem, tak zrobiłem, przekazałem sprawę firmie windykacyjnej, która prowadziła dochodzenie kilka miesięcy i nic nie wskórała. A z kontraktu należało mi się jeszcze jakieś dwadzieścia pięć tysięcy złotych.

Od tamtego czasu zrozumiałem, że te wszystkie podpisywane papiery to jeden wielki żart. Oczywiste było, że gdybym założył sprawę, to bym ją wygrał. Ale trwało by to pewnie kilka lat i kosztowałoby mnie to tyle pieniędzy, że wyszedł bym na zero.

Tak czy owak, zrobiłem krok naprzód i mimo tak przykrego końca współpracy, nie byłem na straconej pozycji.

______________________________________________________________________________

Poniżej materiał Łukasza Marciniaka. Dziękuję Żanecie i całej ekipie za świetne zdjęcia.

Lu

Categories: Bez kategorii  |   Comments(1)

Całkiem miłą niespodziankę sprawiła nam niejaka Lurdes, która zaproponowała sesję w naszych skórach. Oczywiście nie musiała mnie długo przekonywać. Dla mnie taka egzotyczna modelka była bodźcem do opracowania sukienki i gorsetu, które z czasem uległy kilku modyfikacjom, ale na stałe znalazły się w kategorii tych najczęściej zamawianych. Z Luly spotkaliśmy się jeszcze raz, kilka miesięcy później, na dużo ciekawszej sesji, ale o tym, w swoim czasie…

Pażdziernik 2010

Categories: Bez kategorii  |   Comments(1)

Czasem trafiały się ciekawsze oferty, z dziedziny tych, które dają tylko satysfakcję…

Fender & BC Ritch

Categories: Bez kategorii  |   Comments(39)

Lubimy to!

Masakra by Marcin Michno / DXT

Categories: Bez kategorii  |   Comments(219)

Ten człowiek od razu przypadł mi do gustu swoimi chorymi wizjami. Nietuzinkowe pomysły na wykorzystanie naszej odzieży. Ponure, wulgarne i obskurne miejsca lubi najbardziej. Zresztą taki już ma styl ten DXT. Poza niezłymi efektami, kolejnym plusem wspólnej sesji było poznanie Julii, jednej z trzech modelek biorących udział w sesji, z którą współpracujemy do dzisiaj. Przy okazji, pięknie maluje…twarze:)

Becapri

Categories: Bez kategorii  |   Comments(1)

Jednym z jaśniejszych punktów początkowej zabawy na maxmodels była współpraca z Becapri. Pani Beata to bardzo sympatyczna osoba, z którą mam nadzieję zrobić jeszcze niejedną sesję! Były to jedne z pierwszych bardziej profesjonalnych zdjęć jakie dostaliśmy w zamian za wypożyczanie ubrań. Soleil w pikantniejszym wydaniu…

Maxmodels

Categories: Bez kategorii  |   Comments(1)

W początkowym okresie niewątpliwym plusem było duże zainteresowanie fotografów czy modelek na wypożyczanie naszej odzieży do prywatnych sesji. W ten sposób nawiązaliśmy kontakty, które z czasem wykorzystywaliśmy również do własnych celów. Pomimo tego był to nasz pomysł na reklamę i zaistnienie na rynku. Co prawda nie przekładało się to na sprzedaż, ale ważne, że jednak było zainteresowanie, co mobilizowało mnie do dalszej pracy. Dzięki tym ludziom, wiedziałem, że jest sens dalszej walki…